Było sobie zimowe popołudnie. Na dworze zimno, wychodzić się nie chce, nawet pies gdzieś się w kącie zamelinował, pochrapując jedynie od czasu do czasu. Pora na odpoczynek. Niespodziewanie usłyszałam pukanie do drzwi. Pies wybudzony ze swojej drzemki pognał do drzwi, szczekaniem informując cały blok, że mamy gości. Za drzwiami stał kurier (lekko oszołomiony tym, że pies […]