Recenzja Carcassonne Gorączka Złota

Uwielbiam dziki zachód. Opustoszałe miasteczka, po których przechadzają się zmęczeni pracą, przeżuwający tytoń kowboje. Gdzie spokoju strzeże szeryf, od lat cieszący się szacunkiem społeczności. Gdzie w klimatycznych knajpach sączy się whiskacza i snuje opowieści o czerwonoskórych. Gdzie, od czasu do czasu, tumany zaschniętej ziemi wznoszą się spod kopyt galopujących koni. Gdzie na brzegach miasteczek powstają coraz liczniejsze linie kolejowe. Gdzie trwa pogoń za złotem, a poszukiwacze zaczynają wypierać Indian z ich rodzimych ziem. Początki nowoczesności kłócą się z tradycją trwającą wieki. Pewnie zastanawiasz się, skąd wzięło nam się na taki wstęp? Przecież gier rodem z dzikiego zachodu jest wiele. Czy gorączka złota może jeszcze pozytywnie zaskoczyć? Jeżeli jesteś ciekawy, powinieneś przeczytać o najnowszym Carcassonne Gorączka Złota. Dziś u Splanszowanych recenzja!

carcassonne gorączka złota

Co w pudełku?

Pewnie znasz dobrze starego dobrego Carcassonna. Jeżeli znasz to skład pudełka zdecydowanie Cię nie zaskoczy. Ale czy koniecznie musi? Żeby tradycji stało się zadość, podajemy skład pudełka. W Gorączce złota znajdziesz:

♣ 72 płytki terenu

♣ 63 żetony wydobycia

♣ 25 kowbojów

♣ 5 namiotów

♣ 1 plansza punktacji

♣ instrukcja

Jakość, tak jak we wszystkich innych częściach, bardzo dobra. Grafiki? Tu pełen ukłon dla projektantów gry! Olbrzymi plus za oddanie klimatu. Gra wygląda jak mapa żywcem z dzikiego zachodu. Nazwy miasteczek, dbałość o szczegóły oraz różnorodność kafelków – moglibyśmy jeszcze długo chwalić.

carcassonne gorączka złota

Gramy!

Co jest celem gry? Tak jak w pierwotnej wersji, chodzi o to aby rozbudować naszą krainę. Twoim zadaniem będzie podbicie jak największej ilości ziem. Mapę układa się z kafelków wybieranych przez graczy losowo. Kafelki, tak jak w dominie muszą do siebie pasować. Do gry wystarczy dłuższa chwilka no i kawałek równej stabilnej przestrzeni. Same zasady są bliźniaczo podobne ze swoim pierwowzorem, choć jest kilka różnic nadających grze dodatkowego smaczku. Jak można zyskać punkty? Zaczniemy od chyba najprostszej możliwości: rozbudowa linii kolejowych. Układając tory zyskujesz punkty. Jeżeli uda Ci się zamknąć trasę z pociągiem, Twoje punkty są mnożone razy dwa. Gorzej, jak ktoś dołoży Ci drugi pociąg, wtedy nici z podwojonych punktów. Druga możliwość to wydobywanie złota. Żeby wydobywać musisz być w posiadaniu góry, lub sprytnie rozłożyć swój namiot na terenie konkurenta. W ten sposób zyskujesz możliwość pozyskania cennych zarodników złota mających niemałe znaczenie w punktacji końcowej. Zarodniki złota dostajesz również w bonusie. Małe okrągłe żetony są kładzione na kafelki z górami. Jeżeli posiadasz na górze namiot (nawet nie na swojej górze!)- możesz zabrać je jeszcze przed ukończeniem góry. Na 100% dostaniesz też całe złoto, jeżeli zamkniesz górę. Chyba, że ktoś wykradnie Ci coś wcześniej… Sorry Winnetou, takie życie. Trzecią możliwością są miasta. Tu sprawa wygląda tak, że z każdej strony musi być dojazd linii kolejowych. Jeżeli Ci się uda to zyskujesz punkty, jeżeli przez przypadek zapętlisz trasę, niestety puntów dostajesz mniej. Ostatnim sposobem na punkty jest fach farmera. Wtedy zgarniasz punkty za każdą osadę indiańską lub stado dzikich mustangów w Twoim rejonie. Okazji do zdobywania punktów, jak sam widzisz, jest bardzo wiele. Co lepsze – okazji do namieszania w planach konkurencji równie sporo.
Same zasady są bardzo proste. Na początku może się przydać tylko pomoc z liczeniem punktów. Z pomocą instrukcji bez problemu opanujesz wszystkie reguły.

carcassonne gorączka złota carcassonne gorączka złota

Bang! Plusy i minusy

Trudno nam powstrzymać się od porównania z tradycyjnym Carcassonnem. Pierwsza wersja Carcassonne ma u nas wyjątkowe miejsce. W sumie od tej gry zaczęła się nasza przygoda ze Splanszowanymi. Graliśmy też w wiele różnych dodatków pierwszej wersji i chyba nigdy się nie zniechęciliśmy. Do Gorączki złota na początku mieliśmy mieszane uczucia. Nowa edycja Carcassonne to takie jakby odgrzewane kotlety, przecież tam się nie da nic fajniejszego wymyślić – tak pomyśleliśmy, nieświadomi tego jak bardzo się mylimy. Spróbowaliśmy zagrać i wciągnęło nas na dobre. Miłość od pierwszego zagrania! Gra w wielu miejscach przebija swojego starszego brata. Możliwość wielu interakcji, szkodzenia sobie nawzajem i zmniejszona liczba meeplów (tutaj kowbojów :) ) bez wątpienia podbijają wartość! Zmuszają gracza do ruszenia głową no i pomyślenia nad jakąś strategią.
To, że plansza zawsze jest inna oraz to, że jest mikro czynnik losowy zdecydowanie sprzyja regrywalności. Trudno o dwie takie same gry, tym bardziej, że jest bardzo wiele możliwości rozwoju sytuacji.
Czy doszukaliśmy się jakiś minusów? Tak. Dokopaliśmy się do jednego, który w sumie męczył nas już od poznania Carcassonne. Mowa tu o planszy do liczenia punków. Jest dla nas troszkę nie wygodna i za łatwo można się rąbnąć. Jednak w pełni wybaczamy tę wpadkę i mamy nadzieję na poprawę.
Gdyby tak miały pojawić się jeszcze dodatki do tej gry, to nawet listopadowe popołudnie nabrałoby pozytywów! Jesteśmy bardzo ciekawi jak potoczą się losy Gorączki złota na polskim rynku. Na pewno będziemy kibicować rozwojowi gry, ponieważ tkwi w niej bardzo duży potencjał.

carcassonne gorączka złota carcassonne gorączka złota carcassonne gorączka złota carcassonne gorączka złota carcassonne gorączka złota

Podsumowując w Carcassonne Gorączka Złota grało nam się szalenie dobrze. Czuję w kościach, że nie jedno wspólne podbijanie dzikiego zachodu nam się szykuje. Polecamy serdecznie!

SPLANSZOWANI RECOMMENDED ®

Za grę przekazaną do recenzji dziękujemy wydawnictwu BARD.